Halo Rzeszów donosi, że 6 maja 50-letni mężczyzna postanowił, że dziś jest jego dzień. Nie czekał na zaproszenie, nie szedł przez kasę, nie kupił biletu. Po prostu przeskoczył przez ogrodzenie i wbiegł na boisko. Bo poczuł powołanie.
W głowie pana 50-latka prawdopodobnie odbyła się następująca rozmowa: „Wiesz co? Chyba mógłbym to zrobić lepiej.” Następnie polskie ciało, które od 1996 roku biega głównie do lodówki, zostało rzucone w starcie z zawodowymi piłkarzami. Zgadnij jak to się skończyło.
Pan 50-latek nie został gwiazdą meczu. Pan 50-latek został gwiazdą notatki policyjnej. Jego kariera piłkarska, którą sobie wymarzył w aucie na D9 w drodze ze Stadionu Dziecięcego, trwała mniej więcej tyle co przejście przez korytarz w Tesco.
Polski 50-latek, jeśli czegoś nie zrobił do 50 roku życia, to znaczy, że nie zrobi tego nigdy. Chyba że to przeskoczenie ogrodzenia. Tego polski 50-latek może się nauczyć w każdej chwili, zwłaszcza po trzecim piwie.