Białystok stawia urzędomat. Bo polski urzędnik woli rozmawiać z bankomatem niż z petentem

przez admin | maj 4, 2026 | Polskie sranie

💩💩💩Mocne sranie
💡 TL;DR: Obok Urzędu Miejskiego w Białymstoku zamontowano "urzędomat" — urządzenie, w którym mieszkańcy mogą odbierać dokumenty bez kontaktu z urzędnikiem. Działa 24/7. To nie żart, to oficjalny komunikat.

Według Podlaskie24, przy ul. Słonimskiej 1 w Białymstoku stoi sobie spokojnie nowe cudo techniki: URZĘDOMAT. Tak. Urzędomat. Można go odwiedzić o trzeciej w nocy w Wigilię, jeśli akurat trzeba odebrać zaświadczenie. Bez kolejki, bez okienka, bez „proszę numerek”.

To znaczy, że Białystok osiągnął etap rozwoju cywilizacyjnego, w którym ZARÓWNO mieszkańcy NIE chcą wchodzić do urzędu, JAK I urząd nie chce wpuszczać mieszkańców. Wszyscy zgodzili się, że tak jest najlepiej. Pełna polska harmonia: dwie strony nie znoszą się aż do takiego stopnia, że zatrudniają robota jako pośrednika.

Wyobraź sobie zagraniczne delegacje przyjeżdżające na Podlasie i pytające z zachwytem: „What’s that?” A białostocki urzędnik z dumą: „It’s a urzędomat. So we don’t have to talk to citizens.” A delegat: „But why?” A urzędnik: „Because. Just because, k*rwa.”

Następne w kolejce: urząd skarbowyomat (płaci się i dostaje paragon, że było źle), ZUSomat (wpuszczasz pieniądze, dostajesz pismo że za mało), przychodniaomat (wkładasz głowę, dostajesz „proszę przyjść za 4 miesiące”).

📰 Źródło: Podlaskie24 ↗

Co o tym myślisz?