Podlaskie24 informuje, że w okolicach Solistówki, w drodze na Bargłów Kościelny, doszło do dachowania samochodu. Dwie osoby trafiły do szpitala. Kierowca — i tutaj jest kluczowa informacja — miał ponad 2 promile alkoholu. Przed dziewiątą rano.
Przeliczmy: 2 promile to nie jest „wypiłem piwko po pracy”. 2 promile to „wypiłem pół litra wódki, a potem jeszcze drugą połowę dla równowagi”. 2 promile to stan, w którym normalny człowiek nie powinien obsługiwać nawet czajnika elektrycznego, a co dopiero pojazdu z czterema kołami i kierownicą.
Pan kierowca z Solistówki wykonał poranny rytuał, którego najwyraźniej uczył się od kogoś bardzo dobrego: 1) wstał, 2) wypił litr czegoś bardzo mocnego, 3) postanowił pojechać. Możliwe że do pracy. Możliwe że po bułki. Możliwe że nie wiadomo gdzie, bo o dziewiątej rano z 2 promilami nawet on prawdopodobnie nie pamiętał, dokąd jedzie.
Skutek: dachowanie. Dwie osoby ranne. Auto na złom. Kierowca do izolatki. A wszystko dlatego, że ktoś nie pomyślał: „może odpuszczę te 2 promile na śniadanie i wezmę kawę zamiast jechać 80 na godzinę pod Solistówkę.”