W jednej z dzielnic Queens w Nowym Jorku grasuje wiewiórka. Nie zwykła wiewiórka. Wiewiórka z misją. Wiewiórka, która w ciągu jednego dnia zaatakowała pięć różnych osób, zostawiając po sobie zranionych mieszkańców i zdumiałą policję.
„Wybiegła z krzaka, wskoczyła mi na twarz i zaczęła drapać” — opowiada Maria, lokalna mieszkanka, która została pierwszą ofiarą rano. „Myślałam, że to ptak. Potem zobaczyłam ogon. Potem zobaczyłam zęby.”
Atak został powtórzony pięć razy w ciągu 8 godzin. Ofiary: kobieta wracająca z pracy, mężczyzna spacerujący z psem (pies też dostał), nastolatek na rowerze, starsza pani z zakupami, oraz listonosz, który próbował dostarczyć paczkę. Wiewiórka atakowała głównie twarz i ręce.
Władze miejskie nie wiedzą, co robić. Wiewiórki są dzikie zwierzęta, ale nieagresywne. Tymczasowe wyjaśnienia: „wściekła”, „broni gniazda”, „ma chorobę psychiczną wiewiórki” (nieoficjalna teoria jednego z weterynarzy).
Mieszkańcy mają własną teorię: „Ona ma cele. Ona wybiera ludzi. Ona jest w jakiejś organizacji”. Jeden z lokalnych żartownisi założył konto na Twitterze „@QueensSquirrelTerror” — w pierwszym tygodniu zdobyło 47 tysięcy followersów.
Wiewiórka nadal jest na wolności. Mieszkańcy chodzą po dzielnicy z kapeluszami i okularami przeciwsłonecznymi. Nikt nie wie, kiedy znów zaatakuje. Ale wszyscy wiedzą — że zaatakuje.